Usługi Case study Szkolenia Baza wiedzy O nas Bezpłatna konsultacja

Podpis elektroniczny w procesie sprzedaży: Autenti, DocuSign i automatyzacja obiegu umów

Mikołaj Brunka
Mikołaj Brunka
Co-Founder & CEO
· 16 min czytania
Podpis elektroniczny w procesie sprzedaży: Autenti, DocuSign i automatyzacja obiegu umów

W większości firm, które audytujemy, moment podpisania umowy jest najdłuższą przerwą w całym procesie sprzedaży. Handlowiec wysyła PDF mailem, klient go drukuje, podpisuje, skanuje albo odsyła kurierem, ktoś skan zapisuje na dysku, ktoś inny przepisuje dane do faktury. Rozmowa handlowa trwała trzy dni, a jej finał potrafi zająć dwa tygodnie.

Wdrażamy obieg umów spięty z CRM-em i księgowością na tyle często, że widzimy dwa powtarzalne błędy. Pierwszy: firma kupuje podpis kwalifikowany dla całego zespołu i używa go do zamówień na 800 zł, przez co klienci odpadają na etapie instalowania czegokolwiek. Drugi: firma podpisuje wszystko klikiem w przeglądarce, w tym umowy, które bez formy pisemnej są po prostu nieważne.

Poniżej trzy poziomy podpisu według eIDAS, sposób dopasowania poziomu do rodzaju umowy, różnice między Autenti a DocuSignem i pełny obieg: umowa z CRM, wysyłka do podpisu, webhook „podpisano", a po nim faktura i onboarding bez udziału człowieka.

Zastrzeżenie: to nie jest porada prawna. Piszemy z perspektywy wdrożeniowej. Przy umowach o dużej wartości albo nietypowej konstrukcji formę czynności prawnej ustal z prawnikiem, nie z artykułem na blogu.

TL;DR: Do większości umów B2B (usługi, zlecenie, sprzedaż, NDA) wystarczy zwykły albo zaawansowany podpis elektroniczny na platformie typu Autenti. Kwalifikowany jest potrzebny tam, gdzie prawo wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności, między innymi przy przeniesieniu praw autorskich i leasingu. Najwięcej czasu odzyskujesz na webhooku „podpisano", który sam wystawia fakturę, zakłada folder klienta i uruchamia onboarding.

Trzy poziomy podpisu według eIDAS

Unijne rozporządzenie eIDAS dzieli podpisy elektroniczne na trzy poziomy. Nazwy brzmią jak stopnie tej samej rzeczy, ale różnią je skutki prawne, nie jakość.

PoziomCo to jestSkutek prawny w PolsceCo musi zrobić podpisujący
Zwykły (SES)Kliknięcie „podpisuję" w platformie, akceptacja regulaminu, podpis w systemie obieguDowód w sprawie, spełnia formę dokumentowąNic poza otwarciem linku z maila
Zaawansowany (AES)Podpis jednoznacznie przypisany do osoby, wykrywający zmianę dokumentu po podpisaniu, poprzedzony weryfikacją tożsamościMocniejszy dowód, nadal nie zastępuje formy pisemnejPrzejść weryfikację tożsamości (np. przelew weryfikacyjny, bankowość, dokument)
Kwalifikowany (QES)Podpis oparty na certyfikacie kwalifikowanego dostawcy usług zaufaniaRównoważny podpisowi własnoręcznemu, uznawany w całej UEMieć wykupiony certyfikat i przejść jednorazową weryfikację tożsamości

W praktyce różnicę widać gdzie indziej: w tym, ile pracy musi wykonać druga strona. Zwykły podpis to dwa kliknięcia, radzi sobie z nim także klient, który taką platformę widzi pierwszy raz. Kwalifikowany wymaga, żeby miał własny certyfikat albo kupił go na miejscu. Przy umowie na 200 tys. zł nikogo to nie zniechęci. Przy zamówieniu na 800 zł bywa głównym powodem, dla którego transakcja się nie domyka.

Osobna pułapka: profil zaufany nie jest podpisem kwalifikowanym. Świetnie działa w kontaktach z administracją, ale w rozumieniu kodeksu cywilnego nie spełnia wymogu formy pisemnej. Firmy mylą te dwie rzeczy regularnie, bo obie są darmowe dla obywatela i obie „są elektroniczne".

Jaka forma czynności prawnej, taki podpis

Wybór poziomu podpisu to nie kwestia gustu ani polityki bezpieczeństwa. To pochodna tego, jakiej formy dana czynność prawna wymaga.

Kodeks cywilny rozróżnia trzy interesujące nas formy:

  • Forma dokumentowa (art. 77(2) KC): wystarczy złożyć oświadczenie woli w postaci dokumentu, w sposób umożliwiający ustalenie osoby, która je złożyła. Nie potrzeba własnoręcznego podpisu. Mieści się tu mail, wiadomość na czacie, kliknięcie w platformie do podpisu.
  • Forma pisemna (art. 78 KC): własnoręczny podpis na dokumencie.
  • Forma elektroniczna (art. 78(1) KC): oświadczenie w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Ustawodawca zrównał ją z formą pisemną.

Z tego wynika reguła, którą stosujemy przy projektowaniu każdego obiegu: kwalifikowany podpis jest potrzebny dokładnie tam, gdzie przepis wymaga formy pisemnej. Wszędzie indziej jest kosztem i tarciem.

Typ dokumentuWymagana formaWystarczy zwykły/zaawansowany?
Umowa o świadczenie usług, zlecenie, sprzedaż B2Bdowolnatak
NDA, zamówienie, aneks cenowy, protokół odbiorudowolna (chyba że umowa mówi inaczej)tak
Przeniesienie autorskich praw majątkowychpisemna pod rygorem nieważności (art. 53 pr. aut.)nie, potrzebny kwalifikowany
Umowa leasingupisemna pod rygorem nieważnościnie, potrzebny kwalifikowany
Umowa o pracę„na piśmie" (art. 29 KP)tylko z potwierdzeniem warunków na piśmie przed dopuszczeniem do pracy
Zbycie udziałów w sp. z o.o., obrót nieruchomościamipodpisy notarialnie poświadczone lub akt notarialnynie, poza zasięgiem platform

Konsekwencje pomyłki nie są symetryczne. Podpisanie NDA podpisem kwalifikowanym oznacza wydany czas i zniechęconego kontrahenta. Podpisanie umowy o przeniesienie praw autorskich klikiem w przeglądarce oznacza, że prawa nie przeszły, o czym firma zwykle dowiaduje się rok później, przy sporze albo due diligence.

Umowa o pracę to przypadek pośredni i najczęściej mylony. Kodeks pracy każe zawrzeć ją na piśmie, ale niezachowanie tej formy nie unieważnia stosunku pracy. Pracodawca musi natomiast potwierdzić pracownikowi warunki na piśmie przed dopuszczeniem do pracy, a brak tego potwierdzenia jest wykroczeniem zagrożonym grzywną od 1000 do 30 000 zł. Ścieżka bez papieru istnieje, tylko prowadzi przez podpis kwalifikowany po obu stronach.

Jeśli sami budujecie treść umów na automatyzacje i wdrożenia, zebraliśmy osobno listę zapisów, które w takiej umowie muszą się znaleźć.

Autenti, mSzafir i SimplySign kontra DocuSign

Rynek dzieli się na dwie kategorie, które łatwo pomylić, bo obie sprzedają „podpis elektroniczny". Platformy do obiegu dokumentów organizują proces: wysyłkę, kolejność podpisujących, przypomnienia, archiwum, ślad audytowy. To Autenti i DocuSign. Dostawcy certyfikatów kwalifikowanych sprzedają samo narzędzie do złożenia podpisu o skutku formy pisemnej, czyli mSzafir od KIR i SimplySign od Certum. Oba działają w chmurze, więc karta ani czytnik nie są potrzebne: podpisujesz na komputerze, autoryzujesz w aplikacji na telefonie.

Te kategorie się uzupełniają. Platforma może korzystać z certyfikatu kupionego gdzie indziej albo sprzedać ci własny.

AutentiDocuSign
PochodzeniePolskaUSA
Poziomy podpisuzwykły, zaawansowany i kwalifikowany na jednej platformiegłównie zwykły i zaawansowany, kwalifikowany przez dostawców zewnętrznych
Weryfikacja tożsamościmetody dopasowane do polskiego rynku (m.in. bankowość)globalne metody, część niedostępna albo nieoczywista w PL
Ślad audytowyKarta Podpisów: adresy IP, czas, metody weryfikacji, pieczęć elektronicznaCertificate of Completion
Model rozliczeniaabonament z limitem dokumentów, odbiorcy podpisują bez opłatabonament per użytkownik z limitem kopert
APIdostępne przy planach PRO/PREMIUM i wyżej, jako osobny pakietdostępne we wszystkich planach, bardzo dojrzała dokumentacja
Kiedy wybieramypolscy kontrahenci, potrzeba QES, integracja z polskim CRM/ERPkontrahenci zagraniczni, gotowe konektory do dużych systemów, zespoły rozproszone

Dla firmy sprzedającej w Polsce zwykle wygrywa Autenti, głównie dlatego, że kwalifikowany podpis jest tam elementem tej samej ścieżki, a nie osobnym projektem. Dla firmy, której klienci siedzą w kilku krajach i pracują na Salesforce, prościej wychodzi DocuSign.

Ten układ prawdopodobnie się zmieni. Rozporządzenie eIDAS 2.0 wprowadza europejski portfel tożsamości cyfrowej, a Polska zapowiedziała jego integrację z mObywatelem. Jeśli obywatele faktycznie dostaną bezpłatny podpis kwalifikowany w telefonie, główny argument przeciwko QES, czyli koszt i próg wejścia dla drugiej strony, przestanie działać. Nie budowałbym dziś procesu na założeniu, że to już jest. Nie podpisywałbym też trzyletniej umowy, która blokuje zmianę dostawcy.

Obieg umowy: od CRM do podpisu i z powrotem

Sam podpis to jeden krok. Oszczędność bierze się z tego, co dzieje się przed nim i po nim.

Obieg, który wdrażamy najczęściej, wygląda tak:

  1. Szansa w CRM przechodzi na etap „do podpisu". To trigger całego procesu: nie osobny przycisk dla handlowca, tylko zmiana etapu, którą i tak robi.
  2. Dokument powstaje z szablonu. Dane klienta, zakres, kwoty i terminy wjeżdżają z CRM-a do umowy, więc nikt nie zostawia w nagłówku nazwy poprzedniego klienta. Jak składać takie dokumenty, opisujemy przy automatycznym generowaniu ofert i umów.
  3. Workflow wysyła dokument do podpisu przez API platformy, z ustaloną kolejnością stron i terminem ważności.
  4. Platforma prowadzi klienta przez podpis i sama przypomina o niepodpisanym dokumencie.
  5. Webhook informuje o zmianie statusu: wysłano, otwarto, podpisano, odrzucono, wygasło.
  6. Po statusie „podpisano" rusza reszta: faktura, folder klienta, zadania onboardingowe, zmiana etapu w CRM, wiadomość na czacie.

Warstwą, która to spina, jest u nas n8n. Platforma do podpisu nie wie nic o waszej księgowości, CRM nie wie nic o dysku, a orkiestrator wie o wszystkich i tłumaczy jedno na drugie. Jeśli dopiero sprawdzacie, czy wasze narzędzia w ogóle da się połączyć, zacznijcie od sprawdzenia, czy mają API.

„Najdroższy element obiegu umów to nie podpis, tylko to, co dzieje się wokół niego: przepisywanie tych samych danych do oferty, do CRM-u, do faktury i do folderu klienta. Firmy kupują podpis kwalifikowany dla całego zespołu, po czym dalej robią to ręcznie i dziwią się, że nic nie przyspieszyło." — Mikołaj Brunka, założyciel NoCodeWork

Webhook „podpisano" i co dzieje się po nim

Webhook to wiadomość, którą platforma wysyła pod wskazany adres w momencie, gdy coś się wydarzy. U DocuSigna odpowiada za to usługa Connect, konfigurowana w ustawieniach integracji, gdzie wklejasz adres swojego workflow i wybierasz zdarzenia. Autenti udostępnia API po zakupie odpowiedniego planu, z dokumentacją na osobnym portalu dla deweloperów. Jeśli samo pojęcie jest nowe, mamy proste wyjaśnienie, czym jest webhook.

Po stronie odbiorczej stoi workflow, który po zdarzeniu „envelope completed" albo jego odpowiedniku robi resztę. U nas zwykle wystawia fakturę lub proformę z danymi z umowy (szerzej o tym w tekście o automatyzacji faktur i księgowości), zapisuje podpisany PDF ze śladem audytowym w repozytorium pod przewidywalną nazwą, zakłada folder projektu z zadaniami startowymi, przestawia etap szansy na „wygrana" z datą podpisania w osobnym polu i wysyła zespołowi jedną wiadomość na czacie. Jedną, nie pięć z pięciu systemów.

Cztery rzeczy, o których łatwo zapomnieć przy budowie:

  • Idempotencja. Webhooki bywają wysyłane po kilka razy przy ponowieniach. Bez zabezpieczenia kluczem (identyfikator dokumentu) klient dostaje dwie faktury i dwa foldery. To najczęstszy błąd, jaki naprawiamy w cudzych wdrożeniach.
  • Weryfikacja nadawcy. Adres webhooka jest publiczny, więc podpisz żądania sekretem albo sprawdzaj je dodatkowym zapytaniem do API. Bez tego każdy, kto zna URL, może zamówić fakturę.
  • Ścieżki negatywne. Odrzucenie, wygaśnięcie i brak reakcji przez X dni to też zdarzenia. Sama automatyzacja „gdy podpisano" zostawia dziurę, w której umowy cicho umierają.
  • Retencja i RODO. Dane sygnatariuszy przechodzą przez zewnętrznego dostawcę, więc potrzebna jest umowa powierzenia i decyzja, jak długo trzymacie dokumenty i gdzie. Kontekst prawny zebraliśmy w tekście o AI Act i RODO w polskiej firmie.

Ile to kosztuje i za co się właściwie płaci

Mechanika rozliczeń różni się między dostawcami i to ona, a nie cena z reklamy, decyduje o rachunku (ceny z sierpnia 2026, sprawdź aktualne przed decyzją).

Autenti eSign rozlicza abonament z limitem wysyłanych dokumentów. Plan PRO to 139 zł netto miesięcznie przy jednym użytkowniku i 10 dokumentach, PREMIUM 199 zł netto przy 15 dokumentach, CORPORATE i ENTERPRISE wyceniane są indywidualnie i nie mają limitu. Odbiorcy podpisują bez opłat, więc nie płacisz za konta klientów. API jest osobnym pakietem: STARTER od 455 zł netto miesięcznie przy około 100 dokumentach, dostępny tylko przy planie PRO lub PREMIUM.

DocuSign liczy koperty. Koperta to jedna paczka wysłana do podpisu i liczy się raz niezależnie od tego, ile zawiera dokumentów i ile osób ją podpisuje. Personal kosztuje 11 USD miesięcznie przy 5 kopertach na miesiąc, Standard 30 USD za użytkownika, Business Pro 45 USD, oba ze 100 kopertami na użytkownika rocznie. Nadwyżkę dopłacasz według stawek ze swojej umowy, więc przy nierównym rozkładzie wysyłek licz wolumen roczny, nie średnią miesięczną.

Certyfikaty kwalifikowane kupuje się osobno i tu ceny zaskakują w drugą stronę. mSzafir sprzedaje certyfikat jednorazowy za 15 zł netto: ważny kwadrans, na jeden plik PDF. Certyfikat dłuższy startuje od 238 zł netto za rok lub dwa, z pulą od tysiąca podpisów. Kwalifikowana pieczęć elektroniczna, przydatna gdy podpisywać ma firma, a nie konkretna osoba, zaczyna się od 749 zł netto. SimplySign od Certum działa podobnie.

Certyfikat jednorazowy zmienia rachunek przy jednej klasie umów: jeśli podpisujesz kwalifikowanym dwa razy w roku, roczny certyfikat jest wydatkiem bez pokrycia, a piętnaście złotych za jedno podpisanie nie jest. Do całości dolicz jeszcze wdrożenie integracji. Spięcie CRM, platformy do podpisu, księgowości i repozytorium w jeden obieg to u nas zwykle pojedyncze tysiące złotych, zależnie od liczby systemów i tego, czy szablony umów w ogóle istnieją.

Pięć błędów, które kosztują najwięcej

  • Kwalifikowany podpis tam, gdzie zbędny. Wymuszasz na kliencie certyfikat albo weryfikację przy zamówieniu na kilkaset złotych i tracisz transakcje na ostatnim metrze. Poziom podpisu dobieraj do wymaganej formy, nie do wartości kontraktu i nie do poczucia powagi.
  • Zwykły podpis tam, gdzie wymagana jest forma pisemna. Umowa o przeniesienie praw autorskich podpisana klikiem nie przenosi praw. Wychodzi to przy sporze, sprzedaży firmy albo audycie, czyli zawsze w najgorszym momencie.
  • Automatyzacja tylko szczęśliwej ścieżki. Workflow reaguje na „podpisano", a nie reaguje na odrzucenie, wygaśnięcie i ciszę. Dokumenty wiszą tygodniami i nikt tego nie widzi, bo w CRM etap się nie zmienił.
  • Brak jednego repozytorium. Podpisany PDF zostaje w skrzynce handlowca, a pół roku później, przy reklamacji, nikt nie odtworzy, którą wersję załącznika klient faktycznie zaakceptował. Archiwum i schemat nazw ustal przed pierwszą wysyłką.
  • Automatyzacja procesu, którego nie ma. Jeśli każda umowa jest pisana od nowa i nie ma zatwierdzonego szablonu, workflow tylko szybciej rozniesie bałagan po firmie. Osobno zebraliśmy listę rzeczy, których nie warto automatyzować.

Kiedy nie automatyzować obiegu umów

Bywają sytuacje, w których uczciwa odpowiedź brzmi „zostańcie przy ręcznej wysyłce z panelu". Przy kilku umowach miesięcznie sama platforma daje już większość korzyści, a integracja przez API kosztuje więcej, niż oszczędza. Handlowiec wrzuca PDF, wybiera odbiorcę, wysyła. Do integracji wracacie, gdy wolumen urośnie.

Gdy każda umowa jest negocjowana od zera i różni się strukturą, generowanie z szablonu nie ma z czego złożyć dokumentu. Automatyzujcie wtedy wysyłkę i to, co dzieje się po podpisie, a treść zostawcie prawnikowi.

Jeśli waszymi klientami są duże instytucje z własnym obiegiem, i tak podpiszecie na ich platformie i na ich warunkach. Inwestycja idzie wtedy w standaryzację po waszej stronie, nie w kolejne narzędzie. Osobny przypadek to czynności wymagające notariusza, jak zbycie udziałów czy obrót nieruchomościami: żadna konfiguracja i żaden poziom podpisu tego nie obejdzie.

FAQ

Czy umowa podpisana w Autenti albo DocuSign jest ważna w Polsce?

Tak, przy założeniu, że dana czynność prawna nie wymaga formy szczególnej. Większość umów B2B (usługi, zlecenie, sprzedaż, NDA, zamówienia) można zawrzeć w dowolnej formie, więc podpis zwykły lub zaawansowany w pełni wystarcza i stanowi dowód w razie sporu. Inaczej jest przy umowach wymagających formy pisemnej pod rygorem nieważności, między innymi przeniesieniu autorskich praw majątkowych i leasingu. Tam potrzebny jest kwalifikowany podpis elektroniczny, bo tylko on jest zrównany z formą pisemną.

Czym różni się podpis kwalifikowany od zwykłego podpisu elektronicznego?

Podpis kwalifikowany opiera się na certyfikacie wydanym przez kwalifikowanego dostawcę usług zaufania i ma skutek prawny równoważny podpisowi własnoręcznemu w całej Unii Europejskiej. Podpis zwykły to każda inna forma elektronicznego wyrażenia woli, na przykład kliknięcie „podpisuję" w platformie. Spełnia formę dokumentową i jest dowodem w sprawie, ale nie zastępuje podpisu własnoręcznego. Między nimi jest podpis zaawansowany, poprzedzony weryfikacją tożsamości i wykrywający zmiany w dokumencie po podpisaniu.

Czy profil zaufany wystarczy do podpisania umowy?

Do spraw urzędowych tak, do umów wymagających formy pisemnej nie. Profil zaufany nie jest kwalifikowanym podpisem elektronicznym w rozumieniu kodeksu cywilnego, więc nie spełnia wymogu formy pisemnej. Przy umowach zawieranych w dowolnej formie sprawdzi się jako potwierdzenie tożsamości, ale nie zastąpi certyfikatu kwalifikowanego tam, gdzie stawką jest ważność czynności.

Jak spiąć podpis elektroniczny z CRM-em i fakturowaniem?

Przez API platformy do podpisu i webhook informujący o zmianie statusu dokumentu. Workflow (u nas najczęściej n8n) generuje umowę z szablonu na podstawie danych z CRM, wysyła ją do podpisu, a po odebraniu zdarzenia „podpisano" wystawia fakturę, zapisuje PDF w folderze klienta, zakłada zadania onboardingowe i zmienia etap szansy. Zadbaj o idempotencję, żeby ponowione webhooki nie wystawiły faktury dwa razy, i o obsługę odrzucenia oraz wygaśnięcia dokumentu.

Ile kosztuje podpis elektroniczny dla firmy?

Płaci się w dwóch miejscach. Za platformę do obiegu: Autenti eSign od 139 zł netto miesięcznie przy limicie 10 dokumentów, DocuSign od 30 USD za użytkownika miesięcznie przy 100 kopertach rocznie (ceny z sierpnia 2026). Za certyfikaty kwalifikowane osobno: mSzafir oferuje certyfikat jednorazowy za 15 zł netto na jeden dokument oraz certyfikaty roczne od 238 zł netto. Do tego dochodzi jednorazowy koszt integracji z CRM i księgowością, jeśli obieg ma działać bez ręcznej obsługi.

Podsumowanie

Podpis elektroniczny w sprzedaży to dwie osobne decyzje. Pierwsza jest prawna: sprawdź, jakiej formy wymaga dany dokument, i dobierz poziom podpisu do niej, a nie do wartości kontraktu. Zwykły podpis obsłuży większość umów B2B, kwalifikowany zarezerwuj dla tych, przy których brak formy pisemnej oznacza nieważność. Druga decyzja jest procesowa: gdzie zaczyna się i kończy obieg dokumentu w waszych systemach.

Więcej zyskujecie na tej drugiej. Sama platforma do podpisu potrafi skrócić domykanie umowy z dwóch tygodni do dwóch dni, ale dopiero webhook „podpisano" spięty z fakturowaniem, repozytorium i CRM-em zdejmuje z zespołu przepisywanie tych samych danych po raz czwarty. Zacznijcie od jednego typu umowy, najlepiej tego podpisywanego najczęściej, i dołóżcie resztę, gdy pierwszy obieg przepracuje miesiąc bez wyjątków.

Chcecie ustalić, które umowy w Waszym procesie wymagają podpisu kwalifikowanego, a gdzie wystarczy zwykły, i co da się spiąć z CRM-em? Umów bezpłatną konsultację — powiemy wprost, jeśli przy Waszym wolumenie sama platforma wystarczy i żadna integracja nie jest potrzebna.

Przeczytaj również

Mikołaj Brunka Od teorii do wdrożenia

Pogadajmy o Twojej firmie. Bezpłatnie.

30 minut o Twoich procesach. Termin wybierasz od razu po wysłaniu.

Umów konsultację